niedziela, 20 października 2013

Pomagamy Oli - zacznij od nakrętek

Tym razem będzie o pomocy dla Oli, ale z korzyścią dla środowiska, czyli pomagaj nie tylko naturze, zbieraj nakrętki małe i duże.
 
Gromadzimy nakrętki bardzo szeroko pojmowane - nie tylko te po napojach, ale również pochodzące z kosmetyków (np. kremy, płyny do kąpieli, szampony, areozole) czy chemii gospodarczej (płyny do naczyń), artykułów spożywczych (np. z pojemników po kawie). Po prostu wszystkie plastikowe elementy (również dekielki, korki, zatyczki), które mają oznaczenia PE, PP lub trójkącik ze strzałek.

Na dobry początek uruchamiamy zbiórkę nakrętek w Rzeszowie:
  • Ośrodek Wczesnej Interwencji w Rzeszowie
  • Firma "WSK" w Rzeszowie  
  • oraz kilku miejscowościach nieopodal: Szkoła Podstawowa w Lubeni, Publiczne Gimnazjum im. bł. ks. Józefa Kowalskiego w Siedliskach, Zespół Szkół nr 2 im. Ludwika Nabielaka w Stobiernej.
Dołączył do nas też pełen równie empatycznych mieszkańców region Małopolski:
  • Zespół Szkolno-Przedszkolny w Powroźniku
  • Szkoła Podstawowa im. Kazimierza Pułaskiego w Tyliczu 
  • Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II we Florynce
Nakrętki można zostawiać w miejscach oznaczonych plakatem, oddać do rąk własnych, a większą ilość  chętnie odbierzemy osobiście.
Jeśli możecie zgłaszajcie nowe punkty zbiórek - najchętniej w okolicach ulicy Staszica w Rzeszowie lub Powroźnika:) O nowych miejscach będę informować na blogu.


Przyłącz się i Ty! Zacznij od nakrętek! W ten sposób również wspierasz rehabilitację dzielnej Oli. 

m.

poniedziałek, 14 października 2013

2) Urodziny z kotami

Kot to zwierzę owiane magią i tajemnicą. 
Dziwnym  trafem Ola te zwierzaki pokochała od momentu, gdy zaczęły w niej kiełkować  pierwsze zainteresowania. Koty postrzegane są głównie jako dobra wróżba i symbol szczęścia (oprócz Średniowiecza i przetrwałych z tamtego okresu wierzeń). Poza tym odstraszały choroby lub bywały na nie lekarstwem.
Być może nie bez przyczyny są one Oli serdecznymi towarzyszami. 


Ale miało być o urodzinach...
Więc do rzeczy- podwójne urodziny - podwójne wrażenia - podwójne dmuchanie świeczek:)
Oli upodobania sprawiły, że na jej 2 urodzinach nie mogło zabraknąć "torcianych" kocurów w liczbie dwóch (tak jak wcześniej pisałam u nas praktykowany jest podział na urodziny stacjonarne w Rzeszowie i wyjazdowe u rodziny).

Niech te zwierzaki przyniosą jej dużo szczęścia, a przede wszystkim zdrówka. 
A teraz prezentacja urodzinowych wypieków:
 Pierwszy jest kocim arcydziełem wykonanym przez ciocię Ewę.


Drugi to kot-torcik wciąż doskonalącej warsztat kulinarny mamy.


A to gwiazdorska obsada obu urodzinowych wieczorów, w którym nie zabrakło też kociaczkowych prezentów. Bardzo dziękujemy gościom za nie, a przede wszystkim za miłe towarzystwo :)



Kiedy śmieje się dziec­ko, 
śmieje się cały świat.
 Janusz Korczak

czwartek, 3 października 2013

Humorystycznie o języku 2-latka

Czas szybko pomyka, a już jutro urocze święto uroczej dziewczynki
- 2 urodziny Olinki, a właściwie już Oli:)
Przedsmakiem dania głównego niech będzie zdjęcie pokazowe tortu z poprzedniego roku -  nie miałam  jeszcze okazji pochwalić się nim na blogu. A kto zna moje umiejętności kulinarne, a właściwie ich niedobór to wie, że ten wypiek to nie lada wyczyn.
 

Na relacje z obecnych urodzin będzie trzeba poczekać. Ze względu na mały metraż naszego mieszkania, który nie pomieści wszystkich gości jednocześnie urodziny dzielimy na dwie tury. Zatem rodzinna odsłona świętowania planowana jest u babci w górach, a druga część "dla miejscowych" tydzień później w  Rzeszowie. O wszystkim już wiecie, więc czujcie się zaproszeni.

Na przystawkę tych wrażeń  przygotowałam małą "serię dowcipów" finalizujących drugi rok życia Oli.

W domu Olka zauważyła latającego owada
Mama pyta Oli: Co to?
A ona na to: Ptaszek.

Ola wykorzystuje różne sposoby popisywania się - jednym z nich jest aktorskie podnoszenie okularków opierających się zwykle na nosie  w górę i okrzyk  "a kuku"!

Mama pyta Olki: A czyje to okularki, czy są one twoje Olu?:
Tata potwierdza: Tak Oli
A Ola na to: Nie, taty!

Na wizycie lekarskiej pani dr reh. pyta Olkę, która znalazła zabawną żabkę ze szczoteczka od spodu: Co to?
Ola: Szczotka
Dr: A co będziesz Olu wycierała tą szczotką?
Ola: Okularki!

Kiedy nie chce nosić okularów ściąga i woła: - Mama okulary brudne!

Na spacerze widzimy tłumnie zbliżających się wyrośniętych gimnazjalistów
Olka woła: Mama chodź do dzieci!

Kiedy Ola nie może się gdzieś wdrapać lub czegoś dostać woła: Pomocy!

Mama pyta: Jaką ugotować zupę? Jarzynową?
Ola:  Dużą!

"Smerfy"  Olka nazywa po swojemu "Umataj".

Ola zasypia ze swoim najmniejszym porcelanowym kotkiem (mówi na niego "Malutki") mieszczącym się w jej małej rączce, a rano  gdy się budzi woła: Kota daj dużego!

Mama pyta Olę: Kochasz?
Ola: Tak...
Mama: Kogo?
Ola: Kota...
- Po chwili dodaje
                                                ... I mamę też!

Po zakończonym posiłku Ola odnosi (oczywiście swoim sposobem) talerzyk do zlewu i mówi: Dziękuję mama :)




poniedziałek, 30 września 2013

FAR-po raz pierwszy

W sobotę 28.09.2013 Ola po raz pierwszy była "przyszywaną" uczestniczką zajęć dla dzieci organizowanych przez Fundację Aktywnej Rehabilitacji.


Ponieważ  program FAR kierowany jest do dzieci od 4 roku życia , które poruszają się na wózkach  Ola była najmłodszą nie tyle uczestniczką lecz obserwatorką i to bez posiadania własnego wózka aktywnego.
 Mimo tego, że kółka jej wózeczka były znacznie mniejsze i nie tak kolorowe jak innych, to w miłym gronie spędziła 3 godziny, została obdarowana sympatią dzieciaków, jak również szczerze się  nią sama dzieliła.  Aż do wieczora przeżywała spotkanie i opowiadała o tym, że chce wracać do dzieci.

Wózek aktywny daje daje dziecku niepełnosprawnemu ruchowo samodzielność, której brak Ola mocno manifestuje poruszając się codziennie zwykłą  spacerówką - "mama nie idź tu, tylko tam!!!". 
Korzystając z uprzejmości 4-letniej Klaudii Ola miała szansę przymierzyć taki sprzęt -  wyglądała "jak ryba w wodzie" i nie chciała z niego zejść.


Chociaż nasze dziecko aktywnego udziału w zajęciach nie brało, otrzymała swój order, a ukoronowaniem dnia były lody.


Obecnie Olka jest jeszcze zbyt mała na cykliczny udział, ale  mamy nadzieję jeszcze kiedyś na zajęciach zagościć :)

niedziela, 29 września 2013

Ruszamy na facebooku :)

Od dziś do aktywnego działania powołana została strona facebook  Pomagamy Oli
z myślą o naszej córeczce. Dzięki możliwościom tego serwisu mamy nadzieję wspierać ją jeszcze mocniej w dążeniu do uzyskania jak największej samodzielności.

Jeśli podoba się Wam ten pomysł zapraszajcie znajomych, polecajcie, udostępniajcie, "lajkujcie" i przekazujcie dalej... to nam bardzo pomoże... z góry dziękuję :)

W zamierzeniu fb ma spełniać rolę skrótu wiadomości, które w dużej mierze znajdziecie  na Olinkowych Opowieściach.

sobota, 21 września 2013

Przegląd medyczny-neurochirurg

Z wygłodzoną Olą dotarliśmy na 8 do Krakowa i nadszedł ten stresujący od dawna dzień tomografii komputerowej głowy. Najgorszym z wszystkich czynności okazało się wkłucie wenflonu, przez który miał zostać wstrzyknięty środek nasenny. Dużą ilość zrostów na Oli żyłkach pielęgniarka podsumowała jednoznacznie "dziecko po przejściach". Z trudem udało się wbić igłę.
Samo badanie i wybudzenie przebiegło pomyślnie.

A najważniejsze, że!!! Nie ma cech nadciśnienia wewnątrz czaszkowego!!! 
T.K. wygląda stabilnie. Pan doktor K. zlecił kontrolę dopiero za rok i coś co w jego ustach brzmiało dwojako  "Spokojnego życia i cieszenia się sobą bez rewizji układu zastawkowego". 
Tego się trzymajmy:):):)

Z uwagi na to, że pozycja siedząca Oli jest daleka od ideału, zapytałam dr wprost czy Ola na pewno samodzielnie usiądzie - zapewnił mnie, że tak i jak to on dodał swoje dwa grosze za dużo:
"będzie samodzielna, ale chodzić nie będzie".
Tę kwestię drastycznie zaznacza na każdej wizycie.

Ola podczas badania grzeczna niczym anioł, znakomicie podtrzymywała kontakt z dr, a  na koniec z nadzwyczajną dykcją powiedziała "do widzenia". Potem droga do domu i na przemian uzupełnianie zapasów: "Ola chce jeść - pić".


Zwykły dzień, 5 rano, kiedy oczy rodziców chcą pospać choć jeszcze godzinkę,
mały- wielki człowiek wita dzień (jeszcze nocą, bo przecież o 5 rano panuje mrok) - "CZEŚĆ!"
Niewielka przerwa na całusek  "dziubek" dla mamy, potem taty  :)
I wznosi dobrze znany okrzyk - Olka chce mleko!

A dziś: stały schemat został obalony:
 5 rano, a Ola dalej śpi i nie przeszkadzają jej nawet huki pakowania do podróży.
Tata, więc budzi Olę - Ola wstawaj ... Jedziemy na  wycieczkę...
Ola pyta - czym? ... - autobusem?  :)


czwartek, 5 września 2013

Stop kolejka

Ze względu na zachowanie anonimowości osób, tylko w połowie ukazuję tłum obecny na zdjęciu.
Co Waszym zdaniem przedstawia?


Nawiązując do ostatniej wizyty u urologa jest to "szok kolejka" małych pacjentów wraz z rodzicami do tego specjalisty dokładnie 1h 15 min przed zakończeniem pracy lekarza. 

Tłok, zmęczenie, minimum 2,3 h czekania, niemal brak wolnych miejsc do siedzenia w korytarzu, przejechane kilometry i żadnej taryfy ulgowej. "Normalka".

 Dzieci ze złożoną formą niepełnosprawności są pod opieką nie jednego, lecz kilku lub nawet kilkunastu lekarzy, których odwiedzają z różną częstotliwością. Do tego uczestniczą w różnych zajęciach terapeutycznych i rehabilitacyjnych. Nie okazjonalnie lecz niekiedy CAŁE ŻYCIE są uzależnieni od poczekalni lekarskich.

Przyjęcie dzieci NIEZWYKŁYCH o umówionej godzinie lub poza kolejką zależy od dobrej woli lekarza. Może powinno być normą. Przyznam, że jeszcze to Oli nie spotkało, ale wszystko możliwe. Tym faktem na pewno się  pochwalę:)