czwartek, 12 stycznia 2017

Rehabilitacja za drzwiami domu

- Lekarz X: ile razy rehabilitowana?
- Odpowiadam: 2 razy w Owi, 4 razy prywatnie... no i zawsze w domu
- Lekarz X: no tak, no tak...

Co tam z rehabilitacją Oli? Cały czas prowadzona jest przez fachowców według planu 6 razy w tygodniu. 

Ale tym razem pokażę Wam, jak za drzwiami naszego domu różnymi sposobami przegryzamy temat ćwiczeń. Staramy się przemycać rehabilitację w zabawie popołudniowej, którą ciągle trzeba urozmaicać, by nie prowadziła do nudy, zniechęcenia, zmęczenia itd.  A to trudna rola. Mamy, więc w domu fabrykę  pomysłów.

Pierwsze wyzwanie to nauka kroczenia  (jeszcze nie chodzenia)  i postawienie Oli w roli troskliwej mamusi - opiekunki kotka. Dzięki takim spacerom Ola ubrana w wysokie ortezy -hkafo pokonuje kilometry przemierzając w różne strony nasz 7- metrowy korytarz.


Druga metoda ćwiczeń  to aktywność Oli  "Na Chodakowską" :). Mam nadzieję że Pani Ewa nie obrazi się tym porównaniem:) ale od razu nasuwa się na usta ta analogia.


Trzeci sposób na ruch to specjalnie opracowany na potrzeby Oli sposób czworakowania, który dzięki pasom mocującym określone części ciała dziecka  do dorosłego (białe pasy - patrz zdjęcie!)  pomaga wiotkiemu ciału Oli  utrzymać równowagę w pozycji, dodatkowo odciąża kończyny, pozwala dorosłemu rozpocząć ruch nóg lub gdy potrzeba wykonać go za  dziecko. To wszystko umożliwia naukę właściwego  wzorca poruszania się.
 Tu dopiero potrzebna jest burza mózgów w wymyślaniu zasad zabawy udając zwierzaki, szukając skarbów i inne bajki pisząc ...!

P.S. Najszerszy pas podtrzymujący tułów z powodzeniem można ułożyć na poziomie piersiowym.

No i żeby nie zwariować - regularnie systemie zmiennym co drugi dzień wykonywane  jest masowanie nóg, a co drugi mobilizacja blizn na ciele Oli. Ma to miejsce już jak Ola słodko śpi 💤💤💤

Tyle z naszej strony :) reszta należy do fizjoterapeutów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz